niedziela, 25 września 2016

Serce tańczy, dusza śpiewa

  Uwielbiam buszować w miejscach, które przenoszą mnie w tak bliskie dla mnie, a odległe dla innych czasy. Targi staroci, stare galerie czy antykwariaty stały się oazą, dla której jestem gotowa pokonać wszelkie odległości byleby poczuć znów, tak wyczekiwane "motyle w brzuchu". Mowa tu oczywiście o słabości do rzeczy niecodziennych, jednostkowych czy niejednokrotnie unikatowych. Tym razem zaiskrzyło między mną a starymi talerzami... a że nabrałam już odrobinę zdrowego rozsądku, z przymusu raczej, bo na chwilę obecną moje graciarnie nie są w stanie przyjąć już nic więcej, odłożyłam zakup do przemyślenia. To jest sposób! Jeżeli coś spędza Ci sen z powiek, to właśnie jest miłość...tym razem do talerzy od perkusji :)


  Takim oto sposobem, złote płyty zawisły w pokoju mojego małego muzyka. Kto wie, może za dziesięć lat Polska usłyszy o mojej małej Marysi, a na ścianach pojawią się prawdziwe płyty? Trzeba robić wszystko, by ta pasja nie przeminęła zbyt szybko, bo niestety nowoczesne gadżety zabijają w dzieciach wszelkie ludzkie odruchy, a to przecież my inwestujemy w ich przyszłość.











sobota, 23 lipca 2016

Lipiec w ogrodzie

  Myślę, że połowa lipca to dobry moment na kilka kadrów ogrodu, w którym na szczęście, wszelkie zabiegi pielęgnacyjne ograniczyły się do kosmetyki w postaci koszenia trawy. To ten czas, kiedy każda chwila w nim spędzona napawa mnie dumą i niemałym zaskoczeniem, bo jak wielokrotnie podkreślałam, jestem zupełnym amatorem ogrodnictwa, a wszelką wiedzę nabywam z "działkowca" i własnych obserwacji. Jest pięknie! I mimo iż już brakuje miejsca, to i tak, w dalszym ciągu sadzę i sadzić będę, bo przecież tydzień bez przesadzania to tydzień stracony. Marzę o większej powierzchni i wiem, że jest to do zrobienia, ale...potrzeba na to sporo czasu, no i oczywiście myśl musi dojrzeć. Może w przyszłym roku? Chciałabym, jest jeszcze tyle odmian hortensji :)