sobota, 18 października 2014

Mięta

 Remont pokoju Marysi nieco się przedłuża, przez co, od kilku tygodni panuje tu kompletny bałagan. Wszystko to przez brak czasu, zdarzają się dni kiedy to odrabiamy lekcje do 21:00, bo zajęcia w Szkole Muzycznej trwają do 18:00 ... I tak, w jeden dzień pomalowałam ściany, w drugim sprzątałam po malowaniu, w trzecim próbowałam położyć tapetę, w czwartym ją położyłam, w piątym sprzątałam po tapetowaniu, itd. Po prostu - śmieszne, że odnowienie tylko połowy pokoju trwa prawie miesiąc. W między(braku)czasie "dziobię" trochę w mojej drewutni, męczyłam się z odnowieniem starego biurka, które w końcu stanęło w i tak nie przygotowanej części pokoju. Za tę, mam zamiar zabrać się w listopadzie. Już nie mogę się doczekać, zwariowałam właśnie na punkcie koloru miętowego, który sama sobie wymieszałam z białej farby i turkusowego barwnika. Uwielbiam kolory (!), nigdy nie zrozumiem fascynacji kolorem białym. Miętę planuję wpleść w kilku meblach. Teraz "męczę" szafkę nocną, która będzie posiadała miętowe drzwiczki i szufladkę i już zastanawiam się, czy starej komodzie nie pomalować na ten kolor szuflad...? Wracając do biurka, licytowałam kilka sztuk, jedno po drugim, ale ceny końcowe dochodziły do tysiąca zł. To kupiłam za 200, może to i dobrze, że nie jest tak bogato zdobione jak tamte, bo mięta była by już przesadą. A tu proszę, przepiękne !





WCZEŚNIEJ






sobota, 11 października 2014

Tea time

 Nie wiem skąd ta fascynacja...? Nie, absolutnie nie obcym krajem, bo jestem i zawsze będę patriotą. Mało tego, jestem szalenie wdzięczna losowi, za to, że mieszkam w tak pięknym kraju, w najpiękniejszym jego zakątku - Dolnym Śląsku. Po wojażach po Polsce stwierdzam, że nigdzie nie ma tylu atrakcji i takiego zróżnicowania co tu. Kto nie był, to zachęcam, w szczególności miłośników wędrówek pieszych po górach. Mimo, iż mam Karkonosze pod nosem to zachłysnęłam się właśnie Górami Bardzkimi i Orlickimi a właściwie to całymi Sudetami Środkowymi . Czy istnieje coś takiego, jak lęk przed płaskim terenem... ja na pewno na to cierpię.
 Wracając do tematu, sam motyw łączenia flag z meblami uważam za strzał w dziesiątkę. Union Jack, cokolwiek to znaczy jest tym, czego szukałam. Nijak się to ma do całości ale szalenie mi się podoba. Zaczęło się od dwóch skrzyń z flagą Anglii, po nich przyszła kolej na USA, na ten zestaw stolików od dawna miałam ochotę, niestety nie pojawiał się w opcji - licytacja, aż do ubiegłego tygodnia, a dywanik (?) jak zwykle, nie mogłam mu się oprzeć...
                                 Teraz dla lepszego samopoczucia muszę kupić... godło Polski ?!













wtorek, 7 października 2014

Czasoumilacz

 - Mamusiu, jak to jest z tym czasem? Przecież czas nie płynie, nie leci, co to w ogóle jest ten czas...? Tknęło moją Marysię, podczas nakręcania nowego nabytku. 
- Wiem, powinno się mówić, że czas czasuje...! Od dzisiaj będziemy mówić - jak ten czas szybko czasuje...!
                               Powinnam była założyć pamiętnik złotych myśli Marysi...
 Tym nabytkiem jest stary, nakręcany zegar. Wieku jego nie znam, w aukcji było napisane PRL-owski, ale ile w tym prawdy? Wydaje się być starszym. Przypomina mi lata, kiedy to, jako mały dzieciak jeździłam pociągiem z rodzicami do dziadków do Krakowa. Podobne zegary zdobiły wtedy dworce kolejowe. 
Ten emaliowany i trochę poobijany, ale dodaje mu to uroku. Najważniejsze, że działa, a jak "tyka" ! Do szału doprowadza ten metaliczny dźwięk, najgorsze jest to, że po nakręceniu nie da się go zatrzymać. Więcej na pewno tego nie zrobię. Czas się u nas zatrzyma :)