niedziela, 21 lutego 2016

Luty w ogrodzie

  Moje codzienne poszukiwania wiosny w ogrodzie, przyczyniły się do powstania błotnistej ścieżki, niczym górskiego szlaku po obfitych opadach deszczu. Śnieg się roztopił, a ziemia jest na tyle zmrożona, że strugi wody ciekną po trawie przyprawiając mnie o gęsią skórkę, bo przecież cebulowe znów mogą zgnić od jej nadmiaru. No cóż, posadziłam ich całkiem sporo, więc może choć kilkanaście zaszczyci nas kwiatostanem. Najzabawniejsze jest to, że jak co roku nie pamiętam, gdzie je posadziłam...
  Wiosny jak na razie nie widać, u nas na przedgórzu pojawia się co najmniej kilka tygodni później niż na nizinie, najważniejsze że wegetacja ruszyła i niektóre rośliny rosną dosłownie jak na drożdżach. Co znów mnie martwi, bo rano padał śnieg, a po południu ma być 11 stopni. Taka codzienna karuzela, w nocy zima w dzień wiosna.
 I tu pojawia się moje coroczne pytanie - Czy moje młode roślinki zniosą te humory przedwiośnia? Mam nadzieję i już słyszę, ale o czym ty kobieto marzysz, w połowie lutego...?! 

 















1 komentarz:

  1. Piękne zdjęcia, natura budzi się do życia! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń