Ponieważ właśnie mija pierwszy rok mojego remontowego pamiętnika i pojawiło się trochę maili z pytaniami, postanowiłam na nie odpowiadać, bo w większości dotyczą mojej pasji. Niewiele pojawiło się w blogu informacji na temat domu, przyznaję, że zeszło to na dalszy plan, bo po prostu jest brzydki i nieodnowiony. Ale skoro pytacie, to pokrótce go opiszę.
Jeżeli wierzyć temu kawałkowi starej gazety, to nasz nowy stary dom
ma już ponad 100 lat. W trakcie wycieczki objazdowej po strychu,
natknęłam się na belkę stropową oklejoną starą bolesławiecką gazetą.
Mniemam, że w okolicach tej daty powstał właśnie nasz budynek.
Wybudowany
na planie prostokąta, niepodpiwniczony z dwuspadzistym dachem.
Dzisiejsze realia mówią - mały, dla nas wystarczający. Z jednym ale,
jest kompletnie niefunkcjonalny! Całe mnóstwo zakamarków, ścian
działowych i niewykorzystanej przestrzeni. Część w której mieszkamy jest
częścią najmłodszą, co nie znaczy nową, budowana z tego co było pod
ręką, w dużej mierze z cegły dziurawki. Druga część, jeszcze nietknięta,
w podstawie piaskowiec, a wyżej... chyba na razie nie chcę wiedzieć.
Dużo pracy przed nami....
To co już mamy to :
- 40 mkw kuchni, która w przed dzień remontu była ... stajnią, co prawda niewykorzystaną, ale jej wygląd na to wskazywał.
-
40 mkw salonu nad kuchnią, ten wymagał całkowitej wymiany zadaszenia.
Ze względu na życiowy brak przestrzeni, zrezygnowaliśmy z poddasza, tak,
że do "sufitu" w najwyższym punkcie jest 5 m.
- 35 mkw pokoju
Marysi, składa się on z dwóch wagonów po 2,20 cm szerokości. Tu również
architekta poniosła fantazja, owej ściany nie można zdemontować bo jest
nośna.
A w zanadrzu, remont korytarza i w końcu PRL-owskiej łazienki, ach i taras(!), to priorytety na rok 2015.
To w dużym skrócie, na koniec urywek maila, który jest dla mnie bardzo budujący i prawie nauczyłam się go na pamięć:)
(...) bo od kilku lat, zauważam trend, który zmierza w zdecydowanie złym kierunku,
mianowicie do naśladownictwa, a przecież nie w tym rzecz! Cieszy mnie, że
odbiegasz od reszty i przecierasz nowe szlaki. Styl jaki prezentujesz jest naprawdę
ciekawym połączeniem i nie ukrywam, że czerpię z niego inspirację w pracy, na co
dzień jestem projektantem i aranżuję wnętrza. Przy czym, jestem uzależniona od
stron czy blogów wnętrzarskich, które jak pewnie zauważyłaś, są odwzorowaniem
kolejnych, różnią się jedynie kolorem poduszek, nie wnosząc nic nowego (...)
Magda B.
Dziękuję Magda !
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą JADALNIA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą JADALNIA. Pokaż wszystkie posty
sobota, 10 stycznia 2015
niedziela, 4 stycznia 2015
Chwila dla siebie
1 i 0,5 szklanki mąki
0,5 szklanki cukru pudru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
0,5 kostki margaryny
2 żółtka
1 cukier waniliowy
Mieszam wszystko razem, wychodzi zawsze. Podpiekam 10 min. w temp. 180 st. C.
Na wierzchu:
5 jabłek i 5 gruszek, rodzynki, migdały, orzechy, 1 łyżka mąki ziemniaczanej, 1 cukier waniliowy, 0,5 szklanki cukru pudru, 1 łyżeczka imbiru i ciut tartej skórki cytryny. Na końcu dodałam 2 białka, wymieszałam i do piekarnika na 45 min. Pycha !
Tak przy okazji, bo na pyszną kawę nigdy nie jest za późno. Takie moje szybkopresso.
Na duży kubek:
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej
1 łyżeczka kawy INKI
1 łyżeczka cukru brązowego
Zalewam do połowy gorącą wodą, resztę uzupełniam spienionym mlekiem i wisienka na torcie, szczypta cynamonu. Palce lizać.
sobota, 9 sierpnia 2014
SOBOTNIE POPOŁUDNIE
Uwielbiam ten moment sobotniego dnia, kiedy to ogarnia mnie radość na myśl, iż uwinęłam się z porządkami przed skwarem popołudniowego słońca. Tak, kto rano wstaje...ten ma posprzątane. Nawet kawa smakuje inaczej, zazwyczaj pita w biegu pomiędzy odkurzaczem a mopem. Dzisiejszy epizodzik to nie tylko sobotnia kawka i ciasto które upiekłam (super-gosposia?!) ale też nowe pokrowce które uszyłam, nie ukrywając, w 30 min. Na marginesie, maszyna do szycia to super prezent, nawet dla kogoś kto nie ma o szyciu bladego pojęcia...po prostu - szyje sama. Materiał błękitny w kropeczki, widząc różnorodność w sklepie z tkaninami, stwierdziłam, że uszyję sobie na każdy tydzień inny komplet, 1 mb kosztuje 15 zł. To naprawdę niewiele. No i moja wymarzona porcelana z Belldeco, picie kawy z tego serwisu to uczta nie tylko dla podniebienia ale i dla ducha. Teraz marzy mi się kolejna, również z Belldeco, podobna ale w kolorze śliwki.
niedziela, 16 lutego 2014
STOŁOWY
Pora uzupełnić jadalnię o stół, bo jak to miejsce nazywać jadalnią....skoro wygląda jak poczekalnia. Odwiedziłam salon w którym zamówiłam kuchnię, niestety, ograniczając się do jednego czy dwóch producentów nie byli w stanie sprostać moim "widzimisie", które sobie wygrzebałam w internecie. A ja, idąc w zaparte nie godziłam się na ich propozycje, mówiąc, że jeżeli inni mają to dlaczego oni nie. W końcu stwierdziłam, że zamówię sobie ten zestaw przez internet. I nieoczekiwany zwrot, znaleźli dla mnie producenta oparć, oparcia pojadą do producenta krzeseł i się zrobią! Warto być upartym...? Ależ oczywiście.
Na oknach, zamiast firanek - żaluzje drewniane pod kolor mozaiki. Na parapetach natomiast, kolejne dzieła mojej ulubionej artystki, nie mogę od nich oderwać wzroku. Są przepiękne.
poniedziałek, 13 stycznia 2014
MOZAIKA CERAMICZNA
Bazując głównie na asortymencie oferowanym przez allegro, spośród setek różnorakich pokryć ściennych wybrałam "coś" co nadało dalszy kierunek w poszukiwaniu stylu. Mozaika ceramiczna. Piękna, o cudownie wypalonych kolorach kawy ze śmietanką. Każdy element ów mozaiki jest niepowtarzalny, na każdym kółku inaczej układa się wzór daje to naprawdę ciekawy efekt.
Dylemat pojawił się przy wykańczaniu, fuga - kremowa czy czekoladowa? Decyzja myślę słuszna - brąz. W jasnym kolorze (pustynna burza) pomalowaliśmy ściany.
Kinkiety również zakupione przez internet, ceramiczne - skromne i proste, żeby nie przyćmiły mojej "wycacanej" ścianki. Na koniec bezcenne słowa mojego męża - nawet fajnie wyszło...!
(a nie mówiłam)
Mój dom - moja pasja...
Dylemat pojawił się przy wykańczaniu, fuga - kremowa czy czekoladowa? Decyzja myślę słuszna - brąz. W jasnym kolorze (pustynna burza) pomalowaliśmy ściany.
Kinkiety również zakupione przez internet, ceramiczne - skromne i proste, żeby nie przyćmiły mojej "wycacanej" ścianki. Na koniec bezcenne słowa mojego męża - nawet fajnie wyszło...!
(a nie mówiłam)
Mój dom - moja pasja...
czwartek, 9 stycznia 2014
REGIPSY
Patrząc na poukładane w kącie płyty gipsowo-kartonowe (kolejne słówko do słownika mojej (nie)wiedzy budowlanej) miałam nadzieję, że będzie to całkiem przyjemna i czysta robota. Przyjemna była - takie...układanie puzzli, a czystość...?! Dla mnie moment krytyczny remontu. Brodziliśmy w białym puchu, który wdzierał się dosłownie wszędzie. Najmniejszy ruch sprawiał, że unosił się a potem opadał niczym płatki śniegu. W takiej "zadymce" pracowaliśmy kilka dni.
A jak to teraz posprzątać?! Pomysł się pojawił - odkurzacz ! Niestety - jednorazowy...Jedyne co pozostało to miotła i szufelka, no(!) i zakup nowego odkurzacza...
Długo wyczekiwane malowanie, na razie podkład w kolorze białym. Rezultat (?) powalający, aż trudno uwierzyć, że jeszcze niedawno panowało tu "średniowiecze".
A jak to teraz posprzątać?! Pomysł się pojawił - odkurzacz ! Niestety - jednorazowy...Jedyne co pozostało to miotła i szufelka, no(!) i zakup nowego odkurzacza...
Długo wyczekiwane malowanie, na razie podkład w kolorze białym. Rezultat (?) powalający, aż trudno uwierzyć, że jeszcze niedawno panowało tu "średniowiecze".
ŚCIANKA
Na co wam tu ściana?! - wisiało nade mną od kilku dni. Mój dom - moja ściana(!), nikt nie będzie kwestionował moich pomysłów. Szłam w zaparte.Chęć posiadania przedpokoju w tym przypadku przed-jadalni była tak silna, bo jeszcze za nim powstała zamówiłam komplet mebli z metaloplastyki... takie ładne były, wręcz idealne...
Tu trochę poniosła mnie fantazja, zdecydowałam, że ów ściana nie będzie, jakąś tam, zwykłą ścianą. Będzie ścianą z wnęką od strony przedpokoju a od strony jadalni będzie wypukła. I znów mężuś kręcił nosem, że musi wszystkie moje zachcianki spełniać. Żeby udowodnić słuszność swojej decyzji, muszę nieco ją"odpicować" by w końcu usłyszeć ....Tak,tak...miałaś rację (Jak zawsze z resztą).
Tu trochę poniosła mnie fantazja, zdecydowałam, że ów ściana nie będzie, jakąś tam, zwykłą ścianą. Będzie ścianą z wnęką od strony przedpokoju a od strony jadalni będzie wypukła. I znów mężuś kręcił nosem, że musi wszystkie moje zachcianki spełniać. Żeby udowodnić słuszność swojej decyzji, muszę nieco ją"odpicować" by w końcu usłyszeć ....Tak,tak...miałaś rację (Jak zawsze z resztą).
Subskrybuj:
Posty (Atom)














